Translate

niedziela, 30 czerwca 2013

Per aspera ad astra


Ostatnio Adaś stara się, jak może, aby zasłużyć na miano Bohatera. W związku z tym wytrwale podejmuje się realizacji różnych nieprawdopodobnych wyczynów, w myśl starej maksymy, że „rzeczy niemożliwe wykonujemy na poczekaniu, cuda zajmują nam tylko chwilkę”.

Na koncie ma już:
  • picie z kubeczka wody z sokiem o konsystencji… no… wody z sokiem - bez puenty w postaci lądowania pod tlenem
  • zjedzenie miseczki niezmielonej owsianki z kawałkami pokrojonych drobno śliweczek
  • trzecia już infekcja pokonana bez pomocy antybiotyków, jedynie przy drobnej pomocy neosinki, lipomalu, witaminki c i oczywiście nieocenionej kamizelki
  • aktywność Wrednej Pani P. zredukowana do około 3-4 napadów na dobę
  • pogryzienie i zjedzenie kawałka  jabłka  w postaci plasterków owiniętych gazikiem
  • kilkukrotne drgnięcie kącików ust tak, jakby zamierzał sobie przypomnieć dawno zapomniany uśmiech
  • sygnalizowanie swoich potrzeb i domaganie się ich zaspokojenia poprzez:
    • bardzo wyraźne i nie do zignorowania wiercenie się w łóżeczku i momentalne wyciszanie się na rączkach
    • wytrwałe kłapanie dziobem, gdy głód zaczyna doskwierać
  • otwieranie buziaka przy jedzeniu i przy myciu ząbków tak szeroko, jak jeszcze nigdy w życiu (w lipcu mamy kontrolę u neurologopedy, ale wydaje mi się, że przykurcze w stawach żuchwowych znacznie się zmniejszyły)

Jak myślicie, zasłużył na medal już teraz, czy jeszcze trochę od niego pooczekiwać?

A swoją drogą sumienie by mnie zeżarło, gdybym w tym miejscu nie podziękowała tym, dzięki którym te sukcesy były możliwe:
Przede wszystkim pani neurologopedzie, Aleksandrze Ładzie, która dostrzegła problem oraz potencjał Adasia i podniosła nam poprzeczkę.
Moim przyjaciółkom i wspaniałym terapeutkom Adasia – logopedce Sylwii i fizjoterapeutce Ani, które natychmiast dostosowały terapię do zmienionych wymagań. Im zresztą zawdzięczam absolutnie wszystkie Adasiowe sukcesy.

Z całego serca dziękujemy też Pani Agnieszce i Pani Eli za pomoc w walce z przykurczem w stawach żuchwowych. 

Adaś wypije - i zje - za Wasze zdrowie ;) Dziękuję!!!



Adaś w czasie ćwiczeń z ciocią Sylwią


4 komentarze:

  1. Książe to jeden z bardzo ładnych wątków. Szczególnie pasuje on do liryków, które kryją się na moim blogu pod kategoriami "With Vampire" i "Komedie romantyczne". Tematyka całego bloga to filmy, muzyka (filmowa i nie tylko), a także życie codzienne. Znaleźć się, więc powinno też coś i dla rodziców. Być może przypadną i Państwu do gustu. Zapraszam i życzę wytrwałości podczas codziennych zmagań.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że nagradzać i świętować i butelkę szampana otwierać! Baaardzo się cieszę z postępów Adasia! Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak trzymać! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Medal, wielki medal!! :) czytałam i się uśmiechałam, tyle tu szczęścia Kochani :) wspaniale!!

    OdpowiedzUsuń