Translate

środa, 1 maja 2013

1. maja 2013r.

Chyba nigdy nie przestanę być wdzięczna za ludzi, których mam wokół siebie. Za tyle dobra, które mnie codziennie spotyka dzięki nim. Pisałam jakiś czas temu o kamizelce oscylacyjnej i koflatorze, które pomagają oczyszczać drogi oddechowe z zalegań i które musimy kupić. Ba – łatwiej powiedzieć, niż zrobić, bo wycena kamizelki przesłana nam przez polskiego dystrybutora opiewa, bagatela!, na niemal 31.000 zł, a ceny koflatorów wahają się od 22.000 do 24.000 zł. Sumy te wydawały nam się barierą nie do przeskoczenia i sprowadziły plany zakupu kamizelki i koflatora w sferę nierealistycznych mrzonek. Czuliśmy się zupełnie bezradni. 

I wówczas zaczęły dziać się cuda. Najpierw, dzięki jakiejś niezbadanej plątaninie linków, trafiłam na forum rodziców dzieci z mukowiscydozą, na którym był poruszany temat kamizelki. Na tym forum znalazłam link do amerykańskiego komisu, który prowadzi sprzedaż używanych kamizelek i koflatorów. Ceny tych sprzętów w tym komisie, razem z przesyłką do Polski, oscylowały wokół kilkunastu tysięcy złotych. Serce zabiło mi mocniej (w końcu łatwiej zdobyć kilkanaście tysięcy, niż ponad trzydzieści!), a Adasiowe sprzęty zrobiły jeden mały kroczek z krainy mrzonek w stronę realnych planów.

Niestety, mimo wsparcia udzielonego nam przez Rodziców Amelki, nadal nie mieliśmy wystarczającej ilości pieniędzy, aby zdecydować się na zakup. Ale cuda działy się nadal.

Najpierw moja przyjaciółka i zarazem rehabilitantka Adasia sama, z własnej inicjatywy, rozesłała po okolicznych firmach prośbę o wsparcie w zakupie kamizelki i koflatora dla Adasia.

Potem, zupełnie niespodziewanie, brat mojego męża i Ojciec Chrzestny Adasia ofiarował Adasiowi kilka tysięcy oraz zaproponował wysoką pożyczkę.

Wszystkiego razem uzbierało się trzynaście tysięcy złotych. Po naradzie rodzinnej i rozważeniu wszystkich za i przeciw zdecydowaliśmy, że kupimy już za to jeden używany sprzęt i że tym sprzętem będzie kamizelka. Uznaliśmy, że na ten moment jest ona Adasiowi bardziej potrzebna niż koflator. Z kaszlem bowiem Adaś jako tako sobie radzi, zawsze też możemy wspomagać się ssakiem. Nie mamy natomiast żadnej innej możliwości przesunięcia wydzieliny w stronę górnych dróg oddechowych niż oklepywanie, więc warto, by było ono jak najbardziej efektywne.

Wówczas zostało już tylko nawiązanie kontaktu z komisem, wpłacenie pieniędzy i czekanie na przesyłkę. I po niedługim czasie – tadam! tadam! – zapukał do naszych drzwi kurier, opiekuńczo dzierżąc w ramionach wielkie pudło zawierające Adasiową kamizelkę!

Mimo naszych obaw, co do kupna używanej kamizelki i to jeszcze ściąganej ze Stanów (Czy komis rzeczywiście istnieje? Czy kamizelka będzie działać? Jeśli nie, to co wtedy zrobimy?), transakcja wypadła na piątkę z plusem. Mąż był zachwycony kontaktem ze sprzedawcą z komisu, a oboje nas zachwycił czas przesyłki (kamizelka z Colorado dotarła do nas szybciej niż kupione na Allegro ubranka z Polski), przygotowanie kamizelki do sprzedaży (wszystkie rurki wysterylizowane i zapakowane próżniowo), no i sama kamizelka oczywiście :) 
Niniejszym komis ten możemy polecić wszystkim rodzicom dzieci borykających się z problemami oddechowymi: http://www.affordablemedequipment.com/

Adaś regularnie oklepywany oddycha zupełnie inaczej. Wylewa się z niego ogromna ilość wydzieliny, która dotychczas twardo zalegała w jego drogach oddechowych. Ustąpiło dotychczas stałe „charcholenie” i mało ciekawe wibracje wyczuwalne pod dłonią, położoną na jego pleckach. Ale – co nas zaskoczyło – zmieniło się tempo jego oddechu. Do tej pory nasz synek oddychał bardzo szybko i płytko, jakby łapiąc każdy oddech. Teraz jego oddech zwolnił, stał się głębszy i spokojniejszy. Kurczę, producent kamizelki liczy sobie za nią jak za przysłowiowe zboże, ale jak to dobrze, że taki sprzęt w ogóle istnieje!!!

Przed nami jeszcze zakup koflatora, no i zwrot kamizelkowej pożyczki, ale jesteśmy pełni nadziei, że i to się uda.

Na koniec - podziękowania. Z całego serca dziękujemy:
- Jackowi, Ojcu Chrzestnemu Adaśka
- Ani D. za pomoc w walce o kamizelkę
- Rodzicom Amelki

Bardzo też dziękujemy za wpłaty:
- mojemu szkolnemu koledze, Grzegorzowi B. ze Słupska
- pani Justynie B. z Bydlina
- pani Joannie S. z Kościerzyny

Bardzo dziękujemy też wszystkim, którzy przekazali Adasiowi 1% podatku - dzięki Wam kupimy koflator.

W ramach podziękowań najsłodsze uśmiechy Adaśka - z czasów, gdy padaczka jeszcze mu tego nie utrudniała. Gdyby tylko mógł, dziś również by się tak do Was uśmiechnął z wdzięczności.




PS. Zwiększamy Adasiowi jeden z leków przeciwpadaczkowych, ten, który raz mu już zatrzymał napady aż na 8 miesięcy. Tak bardzo bym chciała, żeby pomógł i żeby Adaś znów się tak do nas uśmiechał! Trzymajcie kciuki!

PS2. A od dzisiaj maj! Życzymy wszystkim słonecznego długiego weekendu! A żeby wejść w klimat – piosenka…






4 komentarze:

  1. Bardzo się z Wami cieszę, że się udało:) i że Adaśkowi sprzęt realnie pomaga.
    Oby i leki dały radę zapobiec padaczce... uśmiechy cudne... będę pamiętać w modlitwie.

    A Ballada Majowa rozbrzmiewa dziś - sama z siebie - od rana w mojej głowie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to miło spotkać bratnią, s.d.m.owo-majową duszę :)
      Ogromne dzięki za ciepłe słowa i modlitwę. Uściski dla Twoich cudnych dziewczyn - i pogłaszcz też tę najmłodszą! Pozdrowienia! :)

      Usuń
  2. nie można nie kochać Adasia uśmiech cudny ballada zniewalająca mama uśmiechnięta widać że Adaś miewa się lepiej to super uściski dla wszystkich

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudownie z tą kamizelką, naprawdę, cuda się zdarzają !!!
    Trzymam ogromne kciuki, aby lek dopomógł, bo uśmiech Adasia jest przepiękny, każde dziecko powinno się śmiać i tylko śmiać, a Adasiek zasługuje na to najbardziej.. Moja siostra rodzona choruje na epilepsję, na szczęście leki pomagają, ale wiem ile życia, ile energii i ile radości takie ataki zabierają. Dlatego tym bardziej serce mi płacze, jak myślę a Adaniu, który musi zmierzać się co i rusz z tym paskudztwem..
    ściskam Was gorąco jak zawsze kochani :)

    OdpowiedzUsuń