Translate

piątek, 13 września 2013

Przecież coś trzeba robić!



…powiedziała wczoraj pewna pani neurolog, osoba z wiedzą i sercem, a więc lekarz idealny. To jedne z najpiękniejszych słów, które usłyszałam od lekarza w odniesieniu do Adasia. Tak inne od słów wypowiadanych czasem przez lekarzy na temat naszego synka i jemu podobnych, ciężko chorych i nierokujących dzieci. „Uporczywa terapia”, „dla takich dzieci tylko hospicjum”, „zajmuje miejsce dzieciom, które mają szanse wyzdrowieć”, „beznadziejny przypadek”, „jemu to i tak nie pomoże”, „szkoda czasu i pieniędzy”  – takie komunikaty odbierają nie tylko nadzieję, bo tej już przecież i tak prawie nie ma, ale odbierają też siły, aby wstać i iść dalej – a iść przecież trzeba. Budują też poczucie ogromnego osamotnienia.

Dlatego tak bardzo jestem zawsze wdzięczna lekarzom i terapeutom, którzy nie bacząc na niekorzystne rokowania, robią wszystko, co w ich mocy, aby pomóc Adasiowi. Na szczęście, jak już wspominałam wielokrotnie, Adaś ma niezwykłą umiejętność przyciągania do siebie właśnie takich ludzi. Ludzi, którzy widzą w naszym synku człowieka. I którzy nie opuszczają broni w tej nierównej walce z tak potężnym przeciwnikiem, jakim jest Miller do spółki z Diekerem ;)

A wracając do meritum – po wizycie u pani neurolog odrobinka nadziei pojawiła się w moim sercu, bo jest przed nami jakaś droga postępowania w walce z naszą Maszkarą, panią P. Na początek będziemy stopniowo odstawiać jeden z leków, który prawdopodobnie obecnie bardziej Adasiowi szkodzi niż pomaga, a dalej będziemy myśleć. Najważniejsze, że jest jakieś dalej.

Pani Doktor – bardzo, bardzo dziękuję! 

10 komentarzy:

  1. Cieszę się, że spotkaliście lekarza z sercem.
    I że właśnie jest dalej, bo najgorsza to chyba bezczynność i bezsilność.
    Do dzieła więc! Maszkara niech idzie od Adasia precz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś na szczęście tak się ułożyło, że Adaś teraz już ma wyłącznie lekarzy z sercem. Bogu dzięki! :)
      A co do Maszkary - zgadzam się w całej rozciągłości!

      Usuń
  2. Ciężko trafić na ludzkiego lekarza i super że Wam się udało, bo przecież Adasiowi to się należy bardziej niż innym.
    Opatrzność Boża nad Adasiem czuwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, Opatrzność czuwa nad naszym Adaśkiem od samego początku, a nawet jeszcze wcześniej :)
      A ludzkie podejście "należy się" każdemu, nie tylko Adasiowi, i od każdego, nie tylko od lekarza.

      Usuń
  3. Podczytuję Was od jakiegoś czasu i chylę czoła Waszej wytrwałości i cierpliwości w zmaganiach z chorobą synka Adasia. A ja myślę, że nie tylko sam Adaś przyciąga dobrych ludzi, ale to i Wasza wielka w tym zasługa.
    Gorące buziaczki i zapraszamy do nas: http://nasza-iskierka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :) Na pewno Was odwiedzimy blogowo!

      Usuń
  4. Ale się cieszę!!! nie wyobrażam sobie, że ktoś może powiedzieć rodzicom "zajmuje miejsce innym.." hmm, przykre, ale jest taka cudowna Pani Doktor i to jest teraz najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W naszym kraju to się tylko dużo mówi o tym że należy pomagać chorym dzieciom ale jak trzeba pomóc to do kąta bo nie rokują Kraj pro rodzinny w telewizji na pokaz a rzeczywistość RODZICE radżcie sobie sami jak wam się takie dziecko urodziło .Pozdrawiam trzymam kciuki za pega

    OdpowiedzUsuń