Translate

niedziela, 12 lipca 2015

Cieszę się?

Trwają przepychanki z obowiązkiem przygotowania przedszkolnego. Okazało się, że nie można go odroczyć i że tak naprawdę powinnam po prostu zapisać Adasia do najbliższej zerówki. Po rozmowie w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej okazuje się, że jedynym sensownym wyjściem jest zdecydowanie się na zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze, dedykowane dzieciom z głębokim upośledzeniem. Nawet nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby nie fakt, że realizacja tych zajęć w trybie indywidualnym (innego nawet nie rozważam, ze względu na bezpieczeństwo Adasia - napady padaczkowe z bezdechami, okresowe spadki saturacji wymagające wspomagania tlenem czy choćby konieczność izolowania do od skupisk ludzkich ze względu na obniżoną odporność) to 10 godzin zajęć tygodniowo. Tymczasem Adaś ma dzisiaj tygodniowy plan zajęć obejmujący 13 godzin terapii. Gdyby dodać do tego kolejne 10 - to już nie wiem, jak ten dzieciak miałby znaleźć na to siłę.
Mogę oczywiście pozamieniać obecnych terapeutów (logopedę, pedagoga, muzykoterapeutę czy tyflopedagoga) na terapeutów szkolnych prowadzących te same zajęcia. Ale nie po to przez lata skompletowałam zespół wspaniałych, mądrych, empatycznych, zaangażowanych i po prostu najlepszych w okolicy terapeutów, nie po to walczyłam o różnego rodzaju środki, żeby móc te terapie sfinansować, żeby teraz z tego rezygnować.
Nie wiem jeszcze, jak z tego wybrniemy,

A z drugiej strony na razie nieśmiało, nieśmialutko, ale coraz wyraźniej pojawia się myśl - wybieram właśnie szkołę dla Adasia. Szkołę. SZKOŁĘ. Czy sądziłam, że tego doczekam? Czy wtedy, kiedy płakałam w dzień 1. urodzin Adasia, sądząc, że to pierwsze i ostatnie, które mu wyprawiam, bo przecież "dzieci z MDS na ogół nie przeżywają drugiego roku życia", czy wtedy ośmieliłam się mieć nadzieję, że kiedyś będę wybierać dla Adasia szkołę??? Na pewno nie. I powiem Wam, że mimo zżymania się na te "przyjazne ludziom" przepisy, mimo tego, że tak naprawdę nie wiem, jak to zorganizować, żeby było z korzyścią dla Adasia, to fakt pozostaje faktem. Moje dziecko, które miało przeżyć kilkanaście miesięcy, właśnie szykuje się do zerówki. I -wiecie?- chyba się z tego cieszę.


8 komentarzy:

  1. Może warto było by skontaktować się z wydziałem oświaty bądź kuratorium. Może można połączyć te terapie tak, by ta którą wy wybierzecie była wliczana w godziny, które muszą zostać obowiązkowe godziny obowiązku przedszkolnego. pewnie będzie ciężko, ale może się to uda. i dziwne ze to jest az 10 godz. tygodniowo,bo w 1 klasie podstawówki godzin na indywidualne jest 6 do 8. więc czemu w zerówce aż 10?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak na pewno można, oczywiście, jeśli dostaniemy takie zalecenia z PPP. Problem w tym, że to nie tyle kwestia rodzajów terapii (bo w tym momencie można by zamienić 1:1, czyli np. terapię logopedyczną na terapię logopedyczną), tylko konkretnych terapeutów, którzy musieliby być zatrudnieni przez daną placówkę. A ta ilość godzin może wynika z tego, że to nie będzie zwykłe nauczanie indywidualne, tylko zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze, w trybie indywidualnym. Z tego, co się dowiedziałam, jest ono formą spełniania obowiązku szkolnego dla dzieci upośledzonych w stopniu głębokim i regulują je osobne przepisy. Dziecko nie realizuje wtedy podstawy programowej, tylko ma zajęcia terapeutyczne. Do zwykłego nauczania indywidualnego Adaś się nie "załapie" ze względu na głębokie upośledzenie.
      Ale kontakt z kuratorium to swoją drogą dobry pomysł, dziękuję!

      Usuń
    2. Wsród tych przepisów przydało by się trochę miejsca na indywidualne podejście do każdej sprawy. To na pewno jakoś się ułoży, ale jak zazwyczj nie samo. Powodzenia!

      Usuń
  2. A ja też się cieszę!!!! Cudownie się dowiedzieć, że to co wydawało się niemożliwe, właśnie się dokonuje na naszych oczach

    OdpowiedzUsuń
  3. Niełatwy orzech do zgryzienia... chciałabym umieć Ci coś doradzić. Ale cieszę sie razem z Tobą i jestem bardzo wzruszona Twoimi ostatnimi zdaniami z posta. Nasz kochany Adaś!! :)

    ściskam

    OdpowiedzUsuń