Translate

niedziela, 28 grudnia 2014

Poświątecznie

Święta, święta i po świętach, jak to się potocznie mawia. Minęły jak mgnienie oka, w większości przespane, trochę przesnute, rozmarzone, bardzo spokojne.

A nie zapowiadało się tak. Pierwszym mocnym akcentem przedświątecznym był grom z jasnego nieba. No, może nie jasnego, lecz deszczowego, ale i tak poczynił dość szkód. Uderzył w sąsiedni dom (na szczęście, nikomu nic się nie stało), pozbawił prądu całą dalszą okolicę, a bliższej, w tym nam, popalił większość sprzętów. Jego ofiarą padł m.in. piec, pozbawiając nas światła, ogrzewania i ciepłej wody, brama wjazdowa, część instalacji, dekoder, komputer, router internetowy, kilka innych sprzętów komputerowych. Bogu dzięki, ocalała Adasiowa kamizelka oscylacyjna (mimo że niefrasobliwie na stałe podpięta do prądu). No i my :)

Nasunęło to kilka nowych, trochę banalnych myśli z cyklu „Czym jest me czucie? Ach, iskrą tylko! Czym jest me życie? Ach, jedną chwilką!”, na temat tego, co odzyskiwalne, a co nie, a co za tym idzie, co ważne, co nie, zakończonych jedną nieprzemijalną refleksją – „byle razem”.


Zatem nie tracąc więcej czasu na ślęczenie przed ocalałym laptopem, lecę do Adaśka i życzę Wam wszystkim radosnego i spokojnego czasu poświątecznego!


To kolorowe dzieło sztuki nad głową Adasia,
to "łańcuch choinkowy" samodzielnie wykonany przez Alę :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz